Fighter

Historia współczesnego kina obfituje w przykłady sportowych filmów, w których niedoceniany bohater przezwycięża przeciwności i zwycięża. Tytuły można mnożyć. Czy „The Fighter” wyróżnia się na ich tle? W wielu aspektach tak. W przypadku tego typu filmu trudno o nieprzewidywalną fabułę, jednak „The Fighter” nie jest przykładem modelowo przewidywalnego filmu. Dużym atutem filmu jest świetna obsada aktorska, która dała z siebie wszystko. Rozpocząć należy od Marka Wahlberga, o którym ostatnio trochę przycichło. Jego kreacja jest na bardzo wysokim poziomie. Przyjemnie zaskoczyła mnie również gra Amy Adams. Nie uważam jej za kiepską aktorkę, jednak jej dotychczasowe wcielenia były zbyt powtarzalne, a w „The Fighter” pokazała prawdziwą klasę. Poradziła sobie doskonale, a jej postaci nie przyćmiły inne. Świetnie wypadła również Melissa Leo, przy czym jej rola pewnie zwróciła większą uwagę krytyków ze względu na specyfikę odgrywanej postaci. Wreszcie mamy Christiana Bale’a, który moim zdaniem jest największą gwiazdą filmu. Widziałem wiele filmów z jego udziałem i choć wszystkie kreacje były dobre, dotychczas nie miał okazji naprawdę zabłysnąć. Tutaj tego dokonał i w pełni zasłużył na otrzymanego Oscara.

Reżyseria Davida Russela w ogromnej mierze przyczyniła się do sukcesu filmu. Sceny, które nakręcił, wznoszą się na prawdziwe wyżyny najlepszego kina – ten sam scenariusz w rękach innego reżysera mógłby zaowocować całkowicie przeciętnym filmem. Russel stworzył jeden z najlepszych filmów roku oraz gatunku, być może lepszy nawet od „Zapaśnika” z 2008 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *