Batman – Początek

Christopher Nolan wraz z obsadą dokonali tego, o czym nawet nie śniłem – stworzyli film o Batmanie tak dobry, jak wizja Burtona i Keatona i wymazali niechlubną historię ról Clooney’a, Kilmera i ekhm… O’Donnella.

Historia przedstawiona przez Nolana jest nie tylko świetna, ale i zgodna z komiksowym oryginałem, a przy tym świetnie wyważona. Po raz pierwszy oglądamy ważny etap, w którym Wayne uczy się tego, co potem pokazuje jako Batman, a także poznajemy jego związki z klanem tybetańskich ninja pod dowództwem Ra Al Ghula. Dowiadujemy się, jak Bruce wpadł na pomysł swojego symbolu, kostiumu, gadżetów, jaskini, samochodu… wszystko pasuje idealnie.

To nie wszystko – Liam Neeson jest świetny (nawet wtedy, gdy Lucas nie pisze mu dialogów), pierwszy szalony przeciwnik Batmana (Strach na Wróble) jest naprawdę przerażający, w czym pomagają mu doskonałe efekty specjalne. Gary Oldman świetnie sprawdza się w roli młodego Komisarza Gordona, a Morgan Freeman i Rutger Hauer tworzą świetne kreacje drugoplanowe w Wayne Enterprizes. Wyłącznie Katie Holmes nie wydawała mi się wystarczająco wiarygodna – nawet nie z powodu gry, ale jej nastoletniego wyglądu (wybacz, Kate). Christian Bale jak zwykle nie zawiódł moich oczekiwań, tworząc kolejną doskonałą kreację w swoim dorobku.

Sceny walk są niesamowite, gadżety Batmana wspaniałe, samochód niesamowity, fabuła wciągająca i trzymająca w napięciu, Gotham świetnie stworzone, a Batman przerażający i zabójczy. A sceny z nietoperzami wreszcie dowodzą, jak straszne potrafią być te zwierzęta.

W filmie są elementy humoru, ale nie jest ich wiele. Ścieżka dźwiękowa jest doskonała – wydaje się idealnie wtapiać w tło, a jednocześnie potęgować emocje danej sceny. Nareszcie powstał poważny i porządny film o Batmanie, który zadowoli fanów serii. Brawo, panie Nolan, świetna robota!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *