Autor widmo

Poszłam na ten film nie mając pojęcia, o czym jest. To moja stała taktyka. Wiedziałam tylko, że w filmie gra Ewan McGregor i to była dla mnie wystarczająca rekomendacja. Od początku rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy – zdjęcia i muzyka. Zdjęcia były przepiękne, scenografia zapierała dech w piersiach. Wszystko było zaplanowane, przemyślane i zamierzone. Również otwierająca film ścieżka dźwiękowa pozwalała sądzić, że to nie będzie kolejna papka dla mas, płytki i przewidywalny thriller bez polotu.

Nie zdradzając sekretów fabuły warto wspomnieć, że bohaterowie są niezwykle złożeni i bogaci wewnętrznie, można o nich długo rozmawiać. Do sceny końcowej nie zdawałam sobie sprawy, że odnośnie postaci głównego bohatera nie padła żadna wyjaśniająca jego tajemnice wskazówka ani sugestia. Wielokrotnie próbowałam przypomnieć sobie choćby jego imię. Z kolei postać Ruth jest zupełnie inna, fascynująca i budząca ciekawość. Twórcy powołali do życia wspaniałych bohaterów.

Zdecydowanie polecam ten film każdemu, kto jest otwarty na inteligentne, ale nie przekombinowane kino. „Autor widmo” nie mąci w głowie, jak to robiła “Wyspa tajemnic”, ale daje do myślenia i prowadzi widza przez seans, dając mu jednocześnie wolną rękę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *